Niedługo po premierze Call of Duty 2, w branży pojawiły się plotki głoszące, jakoby czwarta część pogromcy Medal of Honor miała opuścić czasy II wojny światowej i zasmakować globalnych konfliktów, rozgrywających się w teraźniejszości. Wtedy ta informacja wydawała się śmiesznym dowcipem, dzisiaj jest to już fakt, powodujący kontrowersje w całym światku gaming'owym. Czy zatem opłacało się potraktować po macoszemu fanów okresu 1939-1945r.?
Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka prosta, chociaż patrząc na oburzenie graczy, towarzyszące publikacji newsa o nowych realiach czwartej części CoD, wydaje się, że Infinity Ward nie ma na co liczyć. Jednakże specjaliści od marketingu w IW wcale nie są „w ciemię bici” i wiedzieli, że czas leczy rany. Dodatkowo, aby pomóc spływającemu w klepsydrze piaskowi, dosypali kilka wypasionych screenów i trailerów, które tylko podkręciły atmosferę wokół gry i sprowokowały graczy do głębszej refleksji na temat nowego dzieła IW.
Dokopać Zakhaev'owi... Bezcenne?
Pierwszy raz w historii serii naszym głównym wrogiem nie będą wyłącznie tabuny żołnierzy, wysyłanych przez wojenną machinę zniszczenia, ale jednostka. Tą jednostką będzie rosyjski ultranacjonalista i fanatyk Józefa Stalina – Zakhaev. Ten niezwykle charyzmatyczny terrorysta założył sobie za cel przywrócenie świetności „Matuszki Rosji” za czasów słynnego ZSRR (podejrzewam, że polska prawica nie będzie zadowolona z fabuły gry), w którym pomóc ma mu tzw. Grupa „Czterech Jeźdźców”, do której on sam należy. Jednakże jak wiadomo, oprócz komunistów, na świecie jest jeszcze potężny Zachód i imperialistyczne USA, które bynajmniej nie prowadzą polityki prorosyjskiej.
Oczywiście szalony, ale niegłupi Zakhayev przewidział, że obce tyłki mogą mu wejść w drogę, dlatego też wtajemniczył w swoje plany jednego z jeźdźców – Al Asad'a, któremu zlecił rozpętanie rozróby na Bliskim Wschodzie, mającej odwrócić uwagę „Amerykańców”. I wszystko byłoby dobrze gdyby w pewnym momencie do akcji nie wkroczyła przeszłość związana z nowym radzieckim dzieckiem wojny. Otóż lata temu od właściwej akcji, Zakhayev zajmował się dilerką, co ściągnęło mu na ogon brytyjski SAS, a dokładnie słynny wydział MI-6, który to posiada w szeregach rosyjskiej mafii swoich ludzi. Pech chciał, że ludzi Ci dowiedzieli się o pułapce szykowanej przez Zkahayev'a i powiadomili odpowiednie władze USA o tychże planach. Skutkiem tego, legendarne siły Marines wysyłają oddział Force Recon, którego zadaniem jest wyśledzenie Al-Asad'a i reszty jeźdźców, aby zapobiec globalnemu konfliktowi. Swoją drogą jeśli kojarzy Wam się grupa „czterech jeźdźców” z Apokalipsą, to podążacie słuszną drogą, bowiem na trailerach ukazują się bomby jądrowe, które mogą być zwiastunem nadchodzącego kresu ludzkości. Zatem nie czekaj ani chwili – flaga do ręki i za Ojczyznę!
Modernizm w starym stylu
Przekonani? Jeszcze nie? No to lecimy dalej.
Akcja gry obejmie 30 dni, podczas których wcielimy się w członka wspomnianych już Force Recon oraz brytyjskiego SAS'u. Jak obiecuje Grant Collier – główny odpowiedzialny za Call of Duty 4 – gra, za sprawą współpracy ze scenarzystami telewizyjnymi, ma przypominać interaktywny film akcji. Oglądaliście ostatni przebój Polsatu: „24 godziny”? To czujecie klimat! Warto również wspomnieć, że podczas tej kilkudziesięciogodzinnej wędrówki odwiedzimy takie perełki jak Wielka Brytania, kraje Bliskiego Wschodu, Rosja, Ukraina i inne wschodnie mocarstwa. Co ciekawe, w odróżnieniu do poprzednich części serii, tym razem nie będziemy musieli co kilka misji wczuwać się w nową postać, twórcy gry obiecują, że ich nadrzędnym celem było sprawić, aby gracz jak najbardziej wczuł się w rolę swojego bohatera, co zaowocuje znacznie większym zaangażowaniem emcjonalnym w klimat całej historii.
„Czwórka” na tle historii.
Wielu graczy do dzisiaj obawia się, że czwarta część Call of Duty straci klimat i „miód” wylewający się z poprzedniczek. Otóż uspokajam, „czwórka” będzie miała wiele odwołań do największych zalet serii.
Zanim jednak wspomnę o kwestiach technicznych tych nawiązań, warto na chwilę skupić się na ulubionej postaci programistów IW. Jest nią oczywiście Kapitan Price, który znajdzie się również w Modern Warfare, jako wojenny weteran. Nie pytajcie, jak cwaniaczek utrzymał przez te lata taką formę i kondycję, że go przyjęli do jednostek specjalnych. Fakt jest faktem, że Price'a spotkamy w czasie eksploracji Modern Warfare.
Jeżeli chodzi o inne podobieństwa, to jak to zwykle bywa, będzie kontrowersyjnie. Bo nikt mi nie powie, że na przykład brak paska energii zaczerpnięty z Call of Duty 2 jest dobrą informacją dla wszystkich graczy. Ale już uspokajam, w grze będzie dostępny tryb Hardcore, który co prawda nie spowoduje nagłego „odżycia” znanego paska, ale umożliwi takie efekty jak śmierć od jednego strzału czy kulawy chód żołnierza, gdy ten zostanie trafiony w nogę.
Warto również wspomnieć o HUD'zie (czyli ekranie/interfejsie gry), który będzie skromniejszy, ale jednak bardzo podobny do tego z poprzednich części. Jedno jest pewne, gracze znający serię Call of Duty, nie będą się w „czwórce” czuć nieswojo.
Na koniec tej wyliczanki, wspomnę jeszcze słowem o tym, czego w Call of Duty 4 miało nie był, ale co rzuca się w oczy już na trailerach. Chodzi mi oczywiście o oskryptowienie gry. Pierwsze beta testy i opinie dziennikarzy sugerują, że Modern Warfare będzie równie prostolinijny, jak jego poprzedniczki.
Action Reaction
Wróćmy jednak jeszcze do typowego gameplay'u, bo ten zapowiada się iście fascynująco. Właściwą roz(g)rywkę rozpoczynamy od treningu, który według pracownika IW o ksywce 402, ma być niekonwencjonalny i w sprytny sposób zapisać się w naszej pamięci. Kiedy jednak uporamy się z misjami treningowymi otwiera się dla nas świat prawdziwie globalnego konfliktu.
I tak, w roli komandosa SAS'u szturmujemy dryfujący po szerokich wodach oceanu statek. Trzeba przyznać, że misja rozpoczyna się bardzo ciekawie. Siedzimy na pokładzie helikoptera, na przeciwko nas znajduje się legendarny Kapitan Price, który dopala ostatnią fajeczkę, rozświetlającą jego piękne i dorodne wąsy. Kiedy jednak, pilot daje znać, że czas już lądować, obaj zaciągacie maski przeciwgazowe na twarz i przygotowujecie się do emocjonującego zjazdu na linie. Jak się później okazuje, znaleźliście się na wielkim transportowcu, w samym środku ostrej burzy, która zalewa pokład statku hektolitrami słonej wody, dodającej całej misji specyficznego smaczku.
Później następuje eksploracja terenu i pierwsze zaskoczenie – terroryści zdają się nie spodziewać na szego natarcia, zachowując się jakby dopiero co wstali z łóżek. Zresztą nie ma w tym dużej przesady, bowiem podczas bojów z przeciwnikiem, widzimy jak nasi towarzysze bezlitośnie wykańczają śpiących w swoich kajutach wysłanników Zakhayev'a. Cała gra opiewa w różne brutalne sceny, choćby sytuacja, gdy znajdujemy się na pokładzie samochodu i widzimy jak strażnik rozstrzeliwuje pod ścianą szereg związanych ludzi.
Po eksytacji pierwszym poziomem, czekają nas kolejne emocje związane z lotem helikopterem nad pozornie spokojnym miasteczkiem Bliskiego Wschodu. Scena lotu w szyku śmigłowców na długo zapadnie Wam w pamięć, o ile oczywiście uzbroicie się w godny gry nowej generacji sprzęt.
Techniczny wymiatacz
To, co panowie z Infinity Ward zrobili z oprawą audio-wizualną gry, pozwala myśleć o CoD 4: MW, jako o kandydacie na tron najładniejszego FPS'a 2007r. Gra bazuje na autorskim silniku, który oprócz tego, że zapewnia doskonałe wrażenia wizualne, to jeszcze dostarcza znacznie lepszą niż w poprzedniczkach fizykę gry. Zresztą dowodem na to, że twórcy bardzo starali się aby gra wyglądała jak najlepiej, były podjerzenia, że wydawane dotąd trailery były pre-renderowane, co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że obraz był dodatkowo rasowany i ulepszany przez grafików. Jak się jednak później okazało, wszystkie filmiki bazowały na engine gry i ukazywały sceny nie z intra, czy wstawek filmowych, ale z normalnej rozgrywki.
Jeżeli chodzi o fizykę, nie sposób nie wspomnieć o takich standardach jak rag-doll, czyli efekt szmacianej lalki, na który tak bardzo czekaliśmy, czy choćby możliwość destrukcji środowiska. Rozwiązuje się to w taki sposób, że możemy np. Zabić przeciwnika przez drzwi, sufit czy cienką ścianę, nie mówić już o tym, jakie demolki szykują pojazdy opancerzone. A propos pojazdów, informacje pochodzące z samej góry dają do zrozumienia, że maszyny poprowadzimy do boju wyłącznie w trybie dla pojedynczego gracza, a nie tak jak to było zapowiadane w trybie sieciowym. No cóż, szef studia Infinity Ward, argumentuje tę decyzję, że mapki musiały zostaź zmniejszone, aby zwiększyć dynamikę gry, co spowodowa?o zbyt małe pole do popisu dla pojazdów.
Wróćmy jednak jeszcze do niuansów graficznych, bo jest o czym pisać. Przede wszystkim, argumentem do kupna nowego sprzętu powinny być takie możliwości silnika graficznego jak np. Efekt dostosowywania soczewki oka do oświetlenia w pomieszczeniach. Polega to na tym, że wchodząc z dobrze oświetlonego miejsca do ciemnicy, na moment jesteśmy praktycznie ślepi, by po chwili, tak jak to ma miejsce w rzeczywistości, dostrzegać kontury obrazów, w tym przeciwników. Zresztą w ciemnościach pomoże nam specjalnie opracowany noktowizor, któremu panowie z IW poświęcali szczególnie dużo czasu. Dla konsolowców istotnym faktem będzie również to, że czwarta część serii będzie współpracować zarówno z XBOX Live, jak i z Playstation Home.
Single to zabawa, multi to podstawa.
I tak powoli dotaczamy się do trybu, który z reguły gracze uruchamiają po przejściu kampanii przygotowanej w trybie Single Player, chodzi oczywiście o sieciowy rodzaj rozgrywki.
Został on dosyć ciekawie zorganizowany, ponieważ nawiązuje do serii, ale wprowadza pewne innowacje. Jedną z ważniejszych nowości jest system punktacyjny. Chodzi o to, że podczas gry multiplayer zdobywamy punkty doświadczenia, które przekładają się na statystyki postaci, i tak 3 punkty dostajemy za headshota, 2 punkty za fraga, a 1 punkt, gdy przyczynimy się do śmierci wroga (np. ciężko go raniąc). System ten jest o tyle dobry, że konkretne liczby punktów przekładają się na nowe bronie, kamizelki kuloodporne oraz na wyższe rangi.
Ciekawą innowacją jest również to, że postaci zostaną podzielone na 5 klas: Sniper, Assault, Spec Ops, Heavy Gunner i Demolition, które zmierzą się w takich trybach jak DM, HQ, S&D, Sabotage, Demolition, Co-op, TDM, CTF, Hardcore. Ten ostatni usuwa nam HUD oraz powoduje, że rozgrywka staje się bardziej realistyczna, o czym wspominałem wyżej.
Warto również wiedzieć, że w trybie sieciowym na jednym serwerze będzie mogło pograć 32 graczy, do których dyspozycji znajdzie się ok. 50 broni oraz możliwość wsparcia powietrznego. Wsparciu powietrznemu warto poświęcić kilka chwil, ponieważ będzie ono prowadzone bezpośrednio przez nas. Kiedy zdobędziemy odpowiednią liczbę punktów, będziemy mogli pokierować satelitarnym namierzaniem celu, które wygląda jak wprost wyciągnięte z wojskowych filmów o nowoczesnej armii. Po prostu cud, miód i orzeszki.
Ogólnie rzecz biorąc, o tryb sieciowy nie mamy się co bać, poniewaź stoi za nim Todd Aldermann, osoba odpowiedzialna za świetny multiplayer w pierwszej części Call of Duty. Dodatkowo, ostatnie doniesienia głoszą, że w grze ma zostać zaimplementowany system antycheaterski. Czy będzie to PB, tego na razie nie wiemy. Okaże się pewnie wkrótce.
Non-profit? Nie ma szans!
Innowacją wartą nowego akapitu są tzw. profity (perks). Są to specjalne umiejętności, których używać będziemy w trybie sieciowym. Mamy zatem do dyspozycji Last stand (możliwość oddania kilku strzałów z pistoletu tuż przed śmiercią), Deep impact (dzięki temu możemy zabić przeciwnika przez różne osłony, drewaniane płoty czy drzwi), Faster Reload (szybsze przeładowanie), Less noise (wytwarzanie mniejszej iloęci hałasu, pozwalające skraść się do przeciwnika) oraz Double tap (możliwość dwukrotnie szybszego strzelania). Twórcy zapowiadają, że w tym temacie nie odkryli jeszcze wszystkich kart, ale już wiadomo, że będzie to nie lada urozmaicenie.
Jesienią CoD podchodzi bardziej.
Có?, listopad 2007r. pokaże czy krok w stronę współczesności nie rzucił Infinity Ward w otchłań zapomnienia. Uważam jednak, że jeśli wszystkie wymienione wyżej zapewnienia nie zawiodą (i miejmy nadziej, że tak będzie) to Call of Duty 4 Modern Warfare okaże się murowanym hitem. Jak głosi piękne przysłowie: „Pożyjemy zobaczymy”. Byle do premiery!
Komentarze użytkowników
Średnia ocena użytkownika
(1 głos)
Pokaż 34 z 34 komentarzy
1.
28-12-2009 17:49
Niezłe sytuacje...
Mieliście kiedyś w CoD 4 jakieś śemieszne sytuacje? Ja na przykład kiedyś w ostatniej misji, gdy trzeba zabić tego gościa w płaszczyku, gdy "nieśmiertelny" Price podał mi pistolet, strzeliłem raz w gościa po lewej, a gostek odleciał jak by z RPG przynajmniej dostał. Strzeliłem w tego po prawej to stał przez 1 minutę na lewej ręce, a ten w płaszczu to w ogóle był lepszy od Price bo strzeliłem do niego 5 razy a on żył nadal.
Z początku myślałem że princa już nie będzie a tu facet jest nieśmiertelny a do tego zginoł w pierwszej części i też chyba w drugiej a tu się pojawia zdrowy i żywy.
Mi CoD 4 chodzi tylko że mam jakiegoś pecha do cracków albo jeszcze do czegoś innego. Większośc cracków co spotykam i ściągam to jak włączam CoD4 i jest filmik go wyłączam i sie całkiem gra wyłącza albo jak gram se to w środku gry się wyłącza ...Tylko jednego dobrego cracka spotkałem i było spoko ale pózniej musiałem odinstalowac CoD4 bo sie zacinało i teraz go znalezc nie umie tego cracka(((
Zakładam klan w call of duty 4 , wersja 1.4.... pisac do mnie chetni...MILE WIDZIANE osoby zdolne do stworzenia i rozwijania dobrej strony www. 689294- gg
wymagania wymagania.. ja mam tylko nadzieje, ze zostanie zachowany realizm,ale po wysluchaniu jednego z tworcow gry obawiam sie ze gra bedzie za bardzo "nadmuchana" no coz jestem zwolennikiem realizmu w grach, a jak bede chcial sobie troche posiekac to odpale sobie quake'a..
panowie co do wymagan sa one pszesadzone mam tak dual core 2.66 co prawda mocny proc ale grafa 6600gt!!256mb co prawda podkrecona dzeki G ward fani wiedza 1g ramu i smiga na detalach hige!! demo oczywiscie wiec nie plakac jak macie slabe kompy to 800na600 i normal i idze!!
A i tak kapitan Price nie wróci? na lod?. Czyli zosta? na tym statku i w?tpie ?eby go tam nie zabili, je?eli by prze?y?. Trzeba by sprawdzi? date kiedy ostatni raz pojawia si? w CoD2, bo mo?e w CoD2 pojawia si? po jego ?mierci w CoD1. Nawet gdyby to wszystko prze?y? jakim? cudem to w?tpie ?eby prze?y? tak d?ugo. Na II wojnie ?wiatowej mia? przynajmniej ze 40 lat. Wi?c do roku 2000 mia?by lat 95. Wielki minus za to, ?e Price tu ?yje, bo powinien nie?y?.
mysle ze pomysl przesuniecia w czasie do przyszlosci jest bezsensowne juz nie bedzie tego samiego klimatu CoD powstanie calkiem inna gra tylko o podobnym tytule i postaciach bez 2 wojny to juz nie bedzie to samo
moj kumpel kupuje se wlasnie nowego kompa za okolo 3000 zl dual core 1,80; 2 GB ram i jakas karta za 1050 zloty 320 Mb i co nie bedzie chodzilo na tym? przesada
Nie zgadzam si? z drugim komentarzem od ko?ca.Kapitan Price zgin?? w misji ship , poniewa? , podczas gdy gra?em w powy?ej wymienion? misj? znalaz?em martwego Price'a na pok?adzie statku , a tak poza tym nie mog?em go znale?? na kompasie co ?wiadczy o tym , ?e zgin??.Nie wiem jakim cudem Kapitan Price pojawia si? w Call of Duty Modern Warfare.Biedny Prajsik.
Wydaje mi si?,?e wuda?enia w cod2 dziej? si? przed ?mierci? Price-a.Chocia? nie pami?tam jaki by? napisany rok w misji w której zosta? zabity.A co do CoD4 to gra b?dzie zajebista!!!!!!!!!!!!....Ale nawet nie ruszy na moim sprz?cie
Price to ulubona posta? G. Colliera, dlatego te? ponownie pojawi si? w grze. Oto s?owa G. Colliera: "Podobnie jak inne cz??ci Call of Duty, tak i tutaj pierwszy poziom zaczyna si? treningiem - tym razem w magazynie SAS wype?nionym dyktami statku. Kapitan Price (tak on powróci?!) wykrzykuje instrukcje, ucz?c Ci? jak masz dalej post?powa? itd."
Zreszt? popatrzcie na jeden z trailerów pokazuj?cy Price'a pal?cego fajk?.
Jest ni? oczywi?cie Kapitan Price, który znajdzie si? równie? w Modern Warfare, jako wojenny weteran. Nie pytajcie, jak cwaniaczek utrzyma? przez te lata tak? form? i kondycj?, ?e go przyj?li do jednostek specjalnych. Fakt jest faktem, ?e Price'a spotkamy w czasie eksploracji Modern Warfare.
To nie jest ten sam price, bo ten powiedzmy "pierwszy" ginie podczas misji 'ship' w CoD1 SP.
my mamy 3 czesci coda ! niezapominaj o dodatku United Offensive ktory jest najlepszy w trybie multiplayer w porownaniu z CoD i CoD2 ... no i co najwazniejsze w CoD:UO polska jest mistrzem swiata :D
Bravo snake, jak zwykle dobra robota Ja tam jestem pozytywnie nastawiony na CoD4. Ale jedynie co mog? powiedzie? to: specjalne ?al.pl dla activision za to jak potraktowali PeCetowców... nam tylko dali dwie cz??ci a konsolowcy si? ciesz?, ?e maj? jeszcze CoD3 -.-