Big Red One - odpowiednik drugiej części PCtowej wersji Call Of Duty został stworzony z myślą o konsolach poprzedniej generacji. Gracze, którzy mogli sobie pozwolić na zakup Xboxa 360 mogli cieszyć się tym samym co posiadacze blaszaków , czyli normalnym wydaniem CoD2. Dla wspomnianych wcześniej posiadaczy konsoli starej generacji tj. Xboxa, PS2 i Gamecube'a studio Treyarch we współpracy z Gray Matter i Infinity Ward (udostępnienie algorytmów sztucznej inteligencji) przygotowywało coś szczególnego, a czym jest ta odmienność w stosunku do zwyczajnego Call Of Duty 2 dowiecie się, czytając poniższą recenzję.
W konsolewej wersji Call Of Duty wcielimy się w postać żołnierza będącego członkiem Big Red One - plutonu, który podczas IIWŚ brał udział w misjach w Afryce, na Sycylii i we Francji, jednak wróćmy do rzeczywistości.
Na gracza czeka 13 misji w różnych zakątkach Europy. Przeważnie zadania polegają na oczyszczaniu miasteczek, niszczeniu określonych celów, przejmowaniu i zajmowaniu naznaczonych miejsc. Można powiedzieć - nic nowego. Jednak tym razem przyjdzie nam wcielić się w kierowcę, chociażby - czołgu, dzięki któremu będziemy niszczyć określone cele, oraz przedzierać się w stronę kolejnych miasteczek, niszcząc jednostki wroga.
Naturalnie oprócz czołgów autorzy oddali do dyspozycji inne pojazdy, oraz elementy uzbrojenia, dzięki którym będziemy mogli jeszcze bardziej wczuć się w postać żołnierza. Przyjdzie nam zasiąść za działkami przeciwlotniczymi, karabinkami stacjonarnymi. Na nudę i brak wrażeń z pewnością nie można narzekać.
Przejdźmy do kolejnego elementu - mianowicie sztucznej inteligencji.
Komputerowy przeciwnik do zbyt mądrych nie należy. Niby wróg potrafi się chować, ukrywać i czekać na odpowiedni moment to przeważnie stoi w miejscu i strzela do nas będąc na otwartym terenie, co przeważnie kończy się dla niego szybką śmiercią. Zdarzają się sytuacje gdzie pojedynczy śmiałek potrafi wybiec z grupy i próbować dostać się do okopu, w którym się znajdujemy. Taka decyzja również kończy się śmiercią z powodu sporej liczby naszych sprzymierzeńców. W tej kwestii minus. Takie zachowanie nie nadaje grze realizmu.
Mi przyszło grać w BRO na konsoli Microsoftu - Xbox'ie.
No cóż, nie spodziewałem się po grafice fajerwerków i z takim podejściem podszedłem do gry. Oczywiście nic mnie nie zaskoczyło.
Gra prezentuje się na poziomie pierwszej części PCtowego CoDa. Grafika jest momentami kanciasta jednak przeważnie trzyma dobry poziom. Rewolucji nie ma, jednak jak na Xboxa gra wygląda bardzo poprawnie. Należy się spodziewać, że edycja na PS2 jest sporo gorsza. Na plus na pewno można zaznaczyć ładne i efektowne wybuchy. Krajobrazy również prezentują się dobrze. Jak wspomniałem, dobrym punktem odniesienia jest CoD na PC bo grafika jest bardzo podobna.
Natomiast tradycyjnie w kwestii dźwiękowej CoD prezentuje się znakomicie. Dobre wrażenie sprawiają bronie, których wystrzały brzmią jak prawdziwe. Słowa wypowiadane przez żołnierzy, nisko przelatujące nad głową samoloty czy wybuchy granatów brzmią bardzo dobrze. Nie ma tutaj do czego się przyczepić.
Należy też wspomnieć o ciekawym efekcie, mianowicie gdy np: przelatują nad nami samoloty, ziemia na chwilę się zatrzęsie oraz pad, który trzymamy w ręku ;) Ot, taki ciekawy efekcik, który powoduje uśmiech na twarzy.
Multiplayer umożliwia zabawę w 16 osób. Do dyspozycji graczy oddano standardowe tryby, znane również z wersji PC:
Deathmatch (rozgrywka "każdy na każdego")
Team deathmatch (j/w tylko, że w drużynach)
Capture the flag (Zabranie flagi strzeżonej przez przeciwnika i przeniesienie jej do własnej bazy)
Dominacja (zdobywanie punktów)
Mapy zostały zaczerpnięte z kampanii dla pojedynczego gracza, możemy również korzystać z pojazdów. Oczywiście gra z realnym przeciwnikiem jest znacznie ciekawsza, niż to co oferuje nam kampania dla pojedynczego gracza.
Niestety na konsolach ciężko jest trafić na dobrego FPSa utrzymanego w wojennej konwencji. Big Red One mimo wszystko zasługuje na tytuł najlepszej gry wojennej na konsole. Gra niestety jest dość krótka.
Ilość misji nie robi wrażenia, długość również pozostawia wiele do życzenia dlatego wprawionym konsolowcom gra nie zajmie dłużej niż 10-15 godzin. Osoby, które nie posiadają zbyt mocnego komputera, aby komfortowo pograć w Call of Duty 2 powinny bez chwili zastanowienia zaopatrzyć się w powyższy produkt. Mimo wielu niedociągnięć gra jest warta swoich pieniędzy. Jest to zdecydowanie lepszy wybór niż MOH: Wojna w Europie, czy Finest Hour.
Natomiast jeśli posiadasz w domu PCeta i konsolę nie ujrzysz w Big Red One nic nowego. Wszystko można było spotkać w pierwszej odsłonie serii, gra nie zaskakuje niczym nowym.
Plusy :
Dźwięk
Inne misje w stosunku do wersji PCtowej
Multiplayer
Zdecydowanie najlepszy wojenny shooter na konsole
Minusy:
To wszystko już gdzieś widzieliśmy (ale nie na konsolach) :)